wtorek, 15 marca 2016

Rozdział 2

Już miał mnie pocałować i by to zrobił gdyby nie moja mocna głowa do alkoholu.Od razu wymierzyłam mu cios z ''liścia''.
-Au a to za co-chwycił się za zaczerwieniony policzek.
- Bo chciałeś mnie pocałować.
- No i co z tego
- Nie jestem łatwa więc nawet nie próbuj bo to może się dla ciebie źle skończyć.
- Ciekawe co może mi zrobić taka mała dziewczyna jak ty-odpowiedział z kpiną na co ja zademonstrowałam małą próbkę tego co może go spotkać.Już po chwili leżał na ziemi i zwijał się z bólu trzymając się za głowę.
-To jest tylko maluśka część tego co mogę ci zrobić-następnie zabrałam moje rzeczy założyłam jeansową kurtkę i wyszłam z pensjonatu.Poszłam do domu i wzięłam długą gorącą kąpiel po czym usiadłam i sprawdziłam portale społecznościowe.Miałam iść spać ale coś nie dało mi spokoju,a mianowicie jakiś krzyczący dupek za oknem.Miałam dość,a do tego trochę wypiłam mimo mojej mocnej głowy byłam pijana.Głowa podsuwała mi różne pomysły,ale nie miałam ochoty na dzwonienie po policję narobiłabym tylko zbędnego hałasu na takiej spokojnej ulicy.Otworzyłam okno i krzyknęłam:
- TY PRIMABALERINA SIĘ ZNALAZŁA-(postać tańczyła)- DAJ SPOKÓJ SE Z TYM ŚPIEWANIEM BO WYJESZ JAK UPOŚLEDZONY PIES DO KSIĘŻYCA.
- Może ty umiesz lepiej-powiedział na tyle głośno bym mogła go usłyszeć
- NO TO CHOĆ SIĘ PRZEKONAMY-zza drzewa wyłonił się...Damon?!
-JA CIE KOCHAM-powiedział pijany
- IDIOTO PIJANY JESTEŚ IDŹ DO DOMU BO JAK NIE TO DZWONIĘ DO STEFANA
-NIE
- COŚ TY POWIEDZIAŁ
- NIE PÓJDĘ
- CZEKAJ NO TYLKO- założyłam kardigan i zeszłam na dół.Otworzyłam drzwi i założyłam japonki po czym wyszłam z domu.
- Do środka ale już-wskazałam na drzwi do mojego domu.
- Oj teraz to jesteś chętna.
- Won do środka-powiedziałam przez zaciśnięte zęby
-Dobra dobra-podniósł ręce w geście i już miał zrobić krok gdy runął jak kłoda na ziemię.
- Damon-powiedziałam-Wstawaj!!-to już krzyknęłam.No ale oczywiście ten pacan spał no więc z miłą chęcią zostawiłabym go tam ale jeszcze ktoś się przestraszy takiego przystoj...znaczy brzydala,że zemdleje i będzie dopiero śmiesznie.Ale na poważnie przecież nie zostawię go na środku drogi.Więc jakoś udało mi się go wtargać do domu, na kanapę.
Otworzył oczy i nagle....



Sroki że krótki ale nie mam czasu zbytnio więc no wiecie
do następnego

4 komentarze:

  1. Hej, z chęcią bym przeczytała, ale czcionka zupełnie zlewa się z tłem i da radę przeczytać tylko pojedyncze słowa. Będę tu zaglądać i jeśli będzie czytelniejsze pod względem wizualnym to dam tu długi komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS jestem na telefonie, nie wiem, jak to wygląda na komputerze

      Usuń
    2. Właśnie nad tym pracuję
      Mnie tez to denerwuje ale jutro juz bedzie wszystki widac obiecuje
      Bonnie

      Usuń
  2. Ok już wracam i przeczytałam :)
    Ona go tak uroczo wyzywa ❤
    Znają się kilka dni, a on już wyskakuje z "kocham Cię" haha
    Bon Bon też się zakochała, to łatwo rozpoznać.
    Tylko pokiego grzyba dała mu w twarz, wystarczyło się odsunąć xDD
    Już widzę, jak ma przerąbane u sąsiadów za teatrzyk z pijanym Damonem
    Bardzo fajny rozdział, czekam na następny ❤❤

    OdpowiedzUsuń