Hejcia !!!!!
Bardzo chciałabym was zaprosić na nowy blog <3
Będzie to blog o Darach Anioła.Pomysł wpadł mi do głowy nagle po tym jak przypomniałam sobie,że kiedyś ją czytałam.Powróciłam i mam zamiar przeczytać wszystko ale opowiadanie teraz napiszę.Nie oznacza to ,że nie będę prowadziła bloga o pamiętnikach wampirów.
Wpadajcie,polecajcie znajomym i KOMENTUJCIE ♥
Zapraszam ♥♥♥♥
wtorek, 29 marca 2016
wtorek, 15 marca 2016
Rozdział 2
Już miał mnie pocałować i by to zrobił gdyby nie moja mocna głowa do alkoholu.Od razu wymierzyłam mu cios z ''liścia''.
-Au a to za co-chwycił się za zaczerwieniony policzek.
- Bo chciałeś mnie pocałować.
- No i co z tego
- Nie jestem łatwa więc nawet nie próbuj bo to może się dla ciebie źle skończyć.
- Ciekawe co może mi zrobić taka mała dziewczyna jak ty-odpowiedział z kpiną na co ja zademonstrowałam małą próbkę tego co może go spotkać.Już po chwili leżał na ziemi i zwijał się z bólu trzymając się za głowę.
-To jest tylko maluśka część tego co mogę ci zrobić-następnie zabrałam moje rzeczy założyłam jeansową kurtkę i wyszłam z pensjonatu.Poszłam do domu i wzięłam długą gorącą kąpiel po czym usiadłam i sprawdziłam portale społecznościowe.Miałam iść spać ale coś nie dało mi spokoju,a mianowicie jakiś krzyczący dupek za oknem.Miałam dość,a do tego trochę wypiłam mimo mojej mocnej głowy byłam pijana.Głowa podsuwała mi różne pomysły,ale nie miałam ochoty na dzwonienie po policję narobiłabym tylko zbędnego hałasu na takiej spokojnej ulicy.Otworzyłam okno i krzyknęłam:
- TY PRIMABALERINA SIĘ ZNALAZŁA-(postać tańczyła)- DAJ SPOKÓJ SE Z TYM ŚPIEWANIEM BO WYJESZ JAK UPOŚLEDZONY PIES DO KSIĘŻYCA.
- Może ty umiesz lepiej-powiedział na tyle głośno bym mogła go usłyszeć
- NO TO CHOĆ SIĘ PRZEKONAMY-zza drzewa wyłonił się...Damon?!
-JA CIE KOCHAM-powiedział pijany
- IDIOTO PIJANY JESTEŚ IDŹ DO DOMU BO JAK NIE TO DZWONIĘ DO STEFANA
-NIE
- COŚ TY POWIEDZIAŁ
- NIE PÓJDĘ
- CZEKAJ NO TYLKO- założyłam kardigan i zeszłam na dół.Otworzyłam drzwi i założyłam japonki po czym wyszłam z domu.
- Do środka ale już-wskazałam na drzwi do mojego domu.
- Oj teraz to jesteś chętna.
- Won do środka-powiedziałam przez zaciśnięte zęby
-Dobra dobra-podniósł ręce w geście i już miał zrobić krok gdy runął jak kłoda na ziemię.
- Damon-powiedziałam-Wstawaj!!-to już krzyknęłam.No ale oczywiście ten pacan spał no więc z miłą chęcią zostawiłabym go tam ale jeszcze ktoś się przestraszy takiego przystoj...znaczy brzydala,że zemdleje i będzie dopiero śmiesznie.Ale na poważnie przecież nie zostawię go na środku drogi.Więc jakoś udało mi się go wtargać do domu, na kanapę.
Otworzył oczy i nagle....
Sroki że krótki ale nie mam czasu zbytnio więc no wiecie
do następnego
-Au a to za co-chwycił się za zaczerwieniony policzek.
- Bo chciałeś mnie pocałować.
- No i co z tego
- Nie jestem łatwa więc nawet nie próbuj bo to może się dla ciebie źle skończyć.
- Ciekawe co może mi zrobić taka mała dziewczyna jak ty-odpowiedział z kpiną na co ja zademonstrowałam małą próbkę tego co może go spotkać.Już po chwili leżał na ziemi i zwijał się z bólu trzymając się za głowę.
-To jest tylko maluśka część tego co mogę ci zrobić-następnie zabrałam moje rzeczy założyłam jeansową kurtkę i wyszłam z pensjonatu.Poszłam do domu i wzięłam długą gorącą kąpiel po czym usiadłam i sprawdziłam portale społecznościowe.Miałam iść spać ale coś nie dało mi spokoju,a mianowicie jakiś krzyczący dupek za oknem.Miałam dość,a do tego trochę wypiłam mimo mojej mocnej głowy byłam pijana.Głowa podsuwała mi różne pomysły,ale nie miałam ochoty na dzwonienie po policję narobiłabym tylko zbędnego hałasu na takiej spokojnej ulicy.Otworzyłam okno i krzyknęłam:
- TY PRIMABALERINA SIĘ ZNALAZŁA-(postać tańczyła)- DAJ SPOKÓJ SE Z TYM ŚPIEWANIEM BO WYJESZ JAK UPOŚLEDZONY PIES DO KSIĘŻYCA.
- Może ty umiesz lepiej-powiedział na tyle głośno bym mogła go usłyszeć
- NO TO CHOĆ SIĘ PRZEKONAMY-zza drzewa wyłonił się...Damon?!
-JA CIE KOCHAM-powiedział pijany
- IDIOTO PIJANY JESTEŚ IDŹ DO DOMU BO JAK NIE TO DZWONIĘ DO STEFANA
-NIE
- COŚ TY POWIEDZIAŁ
- NIE PÓJDĘ
- CZEKAJ NO TYLKO- założyłam kardigan i zeszłam na dół.Otworzyłam drzwi i założyłam japonki po czym wyszłam z domu.
- Do środka ale już-wskazałam na drzwi do mojego domu.
- Oj teraz to jesteś chętna.
- Won do środka-powiedziałam przez zaciśnięte zęby
-Dobra dobra-podniósł ręce w geście i już miał zrobić krok gdy runął jak kłoda na ziemię.
- Damon-powiedziałam-Wstawaj!!-to już krzyknęłam.No ale oczywiście ten pacan spał no więc z miłą chęcią zostawiłabym go tam ale jeszcze ktoś się przestraszy takiego przystoj...znaczy brzydala,że zemdleje i będzie dopiero śmiesznie.Ale na poważnie przecież nie zostawię go na środku drogi.Więc jakoś udało mi się go wtargać do domu, na kanapę.
Otworzył oczy i nagle....
Sroki że krótki ale nie mam czasu zbytnio więc no wiecie
do następnego
czwartek, 10 marca 2016
Rozdział 1
- To źle bardzo źle moja mała wiedźmo-powiedział do mnie i po chwili jego oczy zrobiły się czarne.
- Damon co ci się stało?
- Nic jeśli powiem już masz biec przed siebie i się nie odwracać-przytaknęłam.
-JUŻ-krzyknął a ja popędziłam ile sił w nogach.Miałam łzy w oczach gdy słyszałam krzyki które dobiegały z miejsca w którym zostawiłam Damona.Gdy wybiegłam z lasu szybko pobiegałam do pensjonatu Salvatorów.Miałam przeczucie,że właśnie tam są Stefan wraz z Caroline.Nie myliłam się Caroline śmiała się uroczo,a Stefan robił maślane oczy.Gdy wbiegłam ich oczy momentalnie spoczęły na mnie.
- Chodźcie szybko..proszę-wydyszałam i zaczęłam biec z powrotem do lasu.Po chwili byliśmy już na polance,która była w plamach z krwi.Wzrokiem szukałam Damona...znalazłam go leżał oparty o drzewo i trzymał się z bok.Szybko podbiegłam do niego nie zwracając uwagi na Stefana i Caroline.
- Boże Damon-podbiegłam do niego i chwyciłam za bok z którego leciała krew.
- Nic mi nie jest-powiedział i wstał jak gdyby nigdy nic.
- Czekaj,czekaj nic ci nie jest-zapytała ze zdziwieniem
-A co by mi miało być przecież szybko się leczę-powiedział i zaczął się śmiać.
- Haha bardzo śmieszne a teraz serio co się stało?-zapytałam a Damon popatrzył się na mnie z kpiną
- A co się miało stać?Przychodzą wilkołaki i atakują intruza.-podniósł ramiona do góry w celu pokazania jak bardzo jest mu to obojętne.
- Caroline możesz mnie odprowadzić na parking bo nie mam ochoty patrzeć na tego idioty-pokazałam palcem na Damona.
- Jasne ja też muszę jechać do domu mama będzie się martwić-uśmiechnęła się do mnie i podeszła do Stefana dając mu buziaka w policzek
- Do jutra kochanie -powiedział do niej a ona słodko się uśmiechnęła
-Już jesteście razem?-zapytała gdy byliśmy dalej od braci.
- No tak jakoś....wyszło-powiedziała z uśmiechem na ustach.Pokiwałam głową i uśmiechnęłam się do niej.
- A jak ty i Damon-poruszała dziwnie brwiami.
- Daj spokój ten dupek mnie wkurwia-wyznałam jej prawdę
- Aż tak źle.No nic mam pomysł może tak małe piżama party co ty na to?
-W sumie to nie mam nic innego do roboty no to u ciebie dzisiaj i 20 ?
- Tak tylko pamiętaj lody,kosmetyczka i dobra komedia-uśmiechnęła się do mnie
- I żadnych chłopaków.
- No dobra.No to do 20-powiedziała po czym wsiadła do samochodu i odjechała ja zrobiłam to samo.
***
Ubrałam piżamę:
I czekałam aż Caroline przygotuje popcorn i włączy film.Swoją drogą nawet nie wiedziałam jakim cudem ale okno było otwarte na oścież.Podeszłam do niego rozejrzałam się ale nikogo nie było.Zamknęłam i czekałam aż przyjdzie Caroline.
- No i co oglądamy-zapytała...zapytał mnie Damon !
- Co ty tu robisz-zapytałam go wściekła
-Ciii bo Caroline śpi-powiedział a ja natychmiast zbiegłam na dół.Caroline leżała na podłodze i się nie ruszła
-Co ty jej zrobiłeś- spojrzałam na niego ze łzami w oczach.
- Nic tylko skręciłem kark-powiedział z ironią.
- Co? zabiłeś ją?
- Nie ona jest wampirem będzie spała przez jakiś czas.
- Ona jest wampirem?-zapytałam nie wierząc w to co słyszę
- Tak jest wampirem tylko nie mów,że nie wiedziałaś.
- Nie wieżę w to-krzyknęłam ze łzami w oczach.
- To uwierz bo kłamstwo to nie jest.
- Ale kiedy to się stało-usiadłam na kanapie i schowałam twarz we dłoniach po chwili poczułam jak Damon siada obok mnie.
- Hej mała nie przejmuj się tym to nic takiego-próbowała mnie pocieszyć.
- Jak nic takiego ona nie będzie się starzała za 10 lat będzie musiała wyjechać,a ja zostanę sama jak palec.....znowu- tym razem już płakałam.
- Wiesz,że tak nie musi być
- A co masz zamiar zrobić?
- Zamienić cię w wampira
- Nawet nie wiem czy tak w ogóle można.-dalej siedziałam nawet nie zdałam sobie sprawy z tego,że jestem przytulona do Damona.Ale nie miałam ochoty się od niego odsuwać tego było mi trzeba jego ciepła.
- Wiesz co mnie zawsze poprawiało humor jak było mi smutno?-zapytał podnosząc mój podbrudek?
- Nie
- Szklanka dobrego bourbona.
- Caroline nie ma bourbona ale ja nawet nie mam ochoty dzisiaj z nią o tym rozmawiać.
- No to chodź do mnie-powiedział jakby z nadzieją.
- Nie no co ty kłopotu bym tylko narobiła.
- Chodź ,chodź,a nie marudź.
- No dobrze-zgodziłam się nawet nie wiem dlaczego,może po prostu dlatego,że nie miałam nic innego do roboty?Gdy weszłam do pensjonatu dopiero teraz zobaczyłam jaki jest piękny.W salnie Damon stanął przy mini barku i wyciągnął karawkę z bourbonem i dwie szklanki.Nalał i podał mi jedną zapraszając gestem ręki bym usiadłam.Zaczęliśmy rozmawiać i śmiać się z byle głupoty.Po wypiciu 1,5 butelek bourbonu byliśmy tak wstawieni,że zaczęliśmy tańczyć jak w filmie Dirty Dancing Baby i John gdy przychodzi do niego po udanym konkursie.Byliśmy naprawdę blisko,gdy zaczęła lecieć szybka muzyka.Nawet nie zorientowałam się,że....
No siemka :)
Na początku bardzo bardzo was przepraszam ale miałam zepsuty komputer a później awarię internetu.Do tego jestem chora i nie mam na nic siły.Bardzo bardzo zapraszam KOMENTOWANIA.Bo naprawdę dla was to tylko kilka zdań na tak lub nie a dla mnie motywacja do dalszego działania.
Jeśli ktoś wie jak zmienić tło na takie jakieś z wybranym zdjęciem to proszę napisać w KOMENTARZU !!!!!!!
Kocham was
Bonnie ♥
- Damon co ci się stało?
- Nic jeśli powiem już masz biec przed siebie i się nie odwracać-przytaknęłam.
-JUŻ-krzyknął a ja popędziłam ile sił w nogach.Miałam łzy w oczach gdy słyszałam krzyki które dobiegały z miejsca w którym zostawiłam Damona.Gdy wybiegłam z lasu szybko pobiegałam do pensjonatu Salvatorów.Miałam przeczucie,że właśnie tam są Stefan wraz z Caroline.Nie myliłam się Caroline śmiała się uroczo,a Stefan robił maślane oczy.Gdy wbiegłam ich oczy momentalnie spoczęły na mnie.
- Chodźcie szybko..proszę-wydyszałam i zaczęłam biec z powrotem do lasu.Po chwili byliśmy już na polance,która była w plamach z krwi.Wzrokiem szukałam Damona...znalazłam go leżał oparty o drzewo i trzymał się z bok.Szybko podbiegłam do niego nie zwracając uwagi na Stefana i Caroline.
- Boże Damon-podbiegłam do niego i chwyciłam za bok z którego leciała krew.
- Nic mi nie jest-powiedział i wstał jak gdyby nigdy nic.
- Czekaj,czekaj nic ci nie jest-zapytała ze zdziwieniem
-A co by mi miało być przecież szybko się leczę-powiedział i zaczął się śmiać.
- Haha bardzo śmieszne a teraz serio co się stało?-zapytałam a Damon popatrzył się na mnie z kpiną
- A co się miało stać?Przychodzą wilkołaki i atakują intruza.-podniósł ramiona do góry w celu pokazania jak bardzo jest mu to obojętne.
- Caroline możesz mnie odprowadzić na parking bo nie mam ochoty patrzeć na tego idioty-pokazałam palcem na Damona.
- Jasne ja też muszę jechać do domu mama będzie się martwić-uśmiechnęła się do mnie i podeszła do Stefana dając mu buziaka w policzek
- Do jutra kochanie -powiedział do niej a ona słodko się uśmiechnęła
-Już jesteście razem?-zapytała gdy byliśmy dalej od braci.
- No tak jakoś....wyszło-powiedziała z uśmiechem na ustach.Pokiwałam głową i uśmiechnęłam się do niej.
- A jak ty i Damon-poruszała dziwnie brwiami.
- Daj spokój ten dupek mnie wkurwia-wyznałam jej prawdę
- Aż tak źle.No nic mam pomysł może tak małe piżama party co ty na to?
-W sumie to nie mam nic innego do roboty no to u ciebie dzisiaj i 20 ?
- Tak tylko pamiętaj lody,kosmetyczka i dobra komedia-uśmiechnęła się do mnie
- I żadnych chłopaków.
- No dobra.No to do 20-powiedziała po czym wsiadła do samochodu i odjechała ja zrobiłam to samo.
***
Ubrałam piżamę:
I czekałam aż Caroline przygotuje popcorn i włączy film.Swoją drogą nawet nie wiedziałam jakim cudem ale okno było otwarte na oścież.Podeszłam do niego rozejrzałam się ale nikogo nie było.Zamknęłam i czekałam aż przyjdzie Caroline.
- No i co oglądamy-zapytała...zapytał mnie Damon !
- Co ty tu robisz-zapytałam go wściekła
-Ciii bo Caroline śpi-powiedział a ja natychmiast zbiegłam na dół.Caroline leżała na podłodze i się nie ruszła
-Co ty jej zrobiłeś- spojrzałam na niego ze łzami w oczach.
- Nic tylko skręciłem kark-powiedział z ironią.
- Co? zabiłeś ją?
- Nie ona jest wampirem będzie spała przez jakiś czas.
- Ona jest wampirem?-zapytałam nie wierząc w to co słyszę
- Tak jest wampirem tylko nie mów,że nie wiedziałaś.
- Nie wieżę w to-krzyknęłam ze łzami w oczach.
- To uwierz bo kłamstwo to nie jest.
- Ale kiedy to się stało-usiadłam na kanapie i schowałam twarz we dłoniach po chwili poczułam jak Damon siada obok mnie.
- Hej mała nie przejmuj się tym to nic takiego-próbowała mnie pocieszyć.
- Jak nic takiego ona nie będzie się starzała za 10 lat będzie musiała wyjechać,a ja zostanę sama jak palec.....znowu- tym razem już płakałam.
- Wiesz,że tak nie musi być
- A co masz zamiar zrobić?
- Zamienić cię w wampira
- Nawet nie wiem czy tak w ogóle można.-dalej siedziałam nawet nie zdałam sobie sprawy z tego,że jestem przytulona do Damona.Ale nie miałam ochoty się od niego odsuwać tego było mi trzeba jego ciepła.
- Wiesz co mnie zawsze poprawiało humor jak było mi smutno?-zapytał podnosząc mój podbrudek?
- Nie
- Szklanka dobrego bourbona.
- Caroline nie ma bourbona ale ja nawet nie mam ochoty dzisiaj z nią o tym rozmawiać.
- No to chodź do mnie-powiedział jakby z nadzieją.
- Nie no co ty kłopotu bym tylko narobiła.
- Chodź ,chodź,a nie marudź.
- No dobrze-zgodziłam się nawet nie wiem dlaczego,może po prostu dlatego,że nie miałam nic innego do roboty?Gdy weszłam do pensjonatu dopiero teraz zobaczyłam jaki jest piękny.W salnie Damon stanął przy mini barku i wyciągnął karawkę z bourbonem i dwie szklanki.Nalał i podał mi jedną zapraszając gestem ręki bym usiadłam.Zaczęliśmy rozmawiać i śmiać się z byle głupoty.Po wypiciu 1,5 butelek bourbonu byliśmy tak wstawieni,że zaczęliśmy tańczyć jak w filmie Dirty Dancing Baby i John gdy przychodzi do niego po udanym konkursie.Byliśmy naprawdę blisko,gdy zaczęła lecieć szybka muzyka.Nawet nie zorientowałam się,że....
No siemka :)
Na początku bardzo bardzo was przepraszam ale miałam zepsuty komputer a później awarię internetu.Do tego jestem chora i nie mam na nic siły.Bardzo bardzo zapraszam KOMENTOWANIA.Bo naprawdę dla was to tylko kilka zdań na tak lub nie a dla mnie motywacja do dalszego działania.
Jeśli ktoś wie jak zmienić tło na takie jakieś z wybranym zdjęciem to proszę napisać w KOMENTARZU !!!!!!!
Kocham was
Bonnie ♥
środa, 2 marca 2016
Prolog
- Cześć-przywitałam się z moją przyjaciółką Caroline.
- No witam witam moją śliczną przyjaciółkę,która jakby choć raz postawiła na spódniczkę lekki obcas czy choć trochę ciemniejszej szminki mogła by mieć każdego-powiedziała śmiejąc się do mnie a po chwili przytulejąc.
- Daj spokój i tak wiem,że nikt na mnie nie spojrzy.
- Tak tak a teraz gadaj co wczora.....OMG popatrz tam-wskazała na zaparkowane czarne sportowe porshe zaś z niego wyszło dwóch kolesi bardzo przystojnych kolesi.Jeden niższy ale nadal wysoki blondyn o zielonych oczach.Drógi wyższy czarne włosy układały się na jego głowie idealnie.Niebieskie niczym ocean oczy patrzyły z dumą przed siebie.Wysportowany równie jak ten pierwszy.Caroline patrzyła na blondyna tak jak na innego przedtem.
- To ten-powiedziała z uśmiechem na ustach- to ten jedyny-gdybym jej nie znała to bym się śmiała ale jestem jej przyjaciółką wystarczający długo by wiedzieć kiedy jest czegoś w 100 % pewna.Nic jej nie odpowiedziałam tylko skinęłam głową na znak ,że rozumiem.
- No to na co czekasz aż jakaś lafirynda sprzątnie ci go sprzed nosa? No dalej idź zagadaj do niego-ponaglałam przyjaciółkę.
- Zwariowałaś nie jest sam jest z nim ten drugi-pokazała na cholernie przystojnego chłopaka.
- No i w czym problem przed chwilą narzekałaś,że jakbym się postarała to bym każdego miała a o ile mi wiadomo to zawsze masz przy sobie awaryjny strój dla mnie jakby akurat coś się stało.
- Bonnie Bennett ja nie wieżę w to co słyszę on ci się podoba !-wykrzyknęła uradowana
- O nie nie nie robię to tylko dlatego że masz na blondyna chrapkę i ci muszę pomóc a czarny to tylko dodatek do gry- uśmiechnęłam się i powędrowałamdo mojego samochodu po stój.Caroline cierpliwie czekała aż raczę się pojawić.Nie musiała długo czekać.Po 5 minutach wyszłam ubrana tak:
Na nogach miałam białe niskie conversy.
- I jak - zapytałam obracając się wokół własnej osi.
- Ty ..Ty ...wyglądasz bosko !!!!
- Dziękuję -przytuliłam ją- No to co idziemy?
- Hej chłopaki -rzuciłam radośnie do stojący przy aucie chłopaków.
- No proszę nawet jeszcze nie zdążyłem obadać terenu a tu taka laska do mnie brnie jak mucha do lepu-powiedział a ja miałam mu ochotę przypierdolić.
- Chciałbyś ale teraz nie o tym mowa doceń moją dobrą duszę i powiedz mi chłopcze co sprowadza cię w me otoczenie-powiedziałam z powagą ale już po chwili tażaliśmy się ze śmiechu.
- A co to przesłuchanie-zapytał z ironią
- Nie to nie daj rękę-wyciągnełam swoją a chłopak niepewnie dał mi jego.- Damon Salvatore brat Stefana Salvatora,wampir,173 lata.
- Czarownica
-Tak dokładnie ale jeśli mnie wydasz to posmakujesz co to jest zemsta drogi przyjacielu-uśmiechnęłam się do niego.
- Skoroś taka mądra to gdzie my do jesnej cholery jesteśmy?-zapytał zdenerwowany.
- Jak to gdzie pod szkoła....o cholera.
- No prosz..
- Cicho -uciszyłam go a on po chwili zapytał już szeptem co to ma znaczyć.
-Jesteśmy na terytorium wilkołaków
- To źle bradzo źle moja mała wiedźmo.
- No witam witam moją śliczną przyjaciółkę,która jakby choć raz postawiła na spódniczkę lekki obcas czy choć trochę ciemniejszej szminki mogła by mieć każdego-powiedziała śmiejąc się do mnie a po chwili przytulejąc.
- Daj spokój i tak wiem,że nikt na mnie nie spojrzy.
- Tak tak a teraz gadaj co wczora.....OMG popatrz tam-wskazała na zaparkowane czarne sportowe porshe zaś z niego wyszło dwóch kolesi bardzo przystojnych kolesi.Jeden niższy ale nadal wysoki blondyn o zielonych oczach.Drógi wyższy czarne włosy układały się na jego głowie idealnie.Niebieskie niczym ocean oczy patrzyły z dumą przed siebie.Wysportowany równie jak ten pierwszy.Caroline patrzyła na blondyna tak jak na innego przedtem.
- To ten-powiedziała z uśmiechem na ustach- to ten jedyny-gdybym jej nie znała to bym się śmiała ale jestem jej przyjaciółką wystarczający długo by wiedzieć kiedy jest czegoś w 100 % pewna.Nic jej nie odpowiedziałam tylko skinęłam głową na znak ,że rozumiem.
- No to na co czekasz aż jakaś lafirynda sprzątnie ci go sprzed nosa? No dalej idź zagadaj do niego-ponaglałam przyjaciółkę.
- Zwariowałaś nie jest sam jest z nim ten drugi-pokazała na cholernie przystojnego chłopaka.
- No i w czym problem przed chwilą narzekałaś,że jakbym się postarała to bym każdego miała a o ile mi wiadomo to zawsze masz przy sobie awaryjny strój dla mnie jakby akurat coś się stało.
- Bonnie Bennett ja nie wieżę w to co słyszę on ci się podoba !-wykrzyknęła uradowana
- O nie nie nie robię to tylko dlatego że masz na blondyna chrapkę i ci muszę pomóc a czarny to tylko dodatek do gry- uśmiechnęłam się i powędrowałamdo mojego samochodu po stój.Caroline cierpliwie czekała aż raczę się pojawić.Nie musiała długo czekać.Po 5 minutach wyszłam ubrana tak:
Na nogach miałam białe niskie conversy.
- I jak - zapytałam obracając się wokół własnej osi.
- Ty ..Ty ...wyglądasz bosko !!!!
- Dziękuję -przytuliłam ją- No to co idziemy?
- Hej chłopaki -rzuciłam radośnie do stojący przy aucie chłopaków.
- No proszę nawet jeszcze nie zdążyłem obadać terenu a tu taka laska do mnie brnie jak mucha do lepu-powiedział a ja miałam mu ochotę przypierdolić.
- Chciałbyś ale teraz nie o tym mowa doceń moją dobrą duszę i powiedz mi chłopcze co sprowadza cię w me otoczenie-powiedziałam z powagą ale już po chwili tażaliśmy się ze śmiechu.
- A co to przesłuchanie-zapytał z ironią
- Nie to nie daj rękę-wyciągnełam swoją a chłopak niepewnie dał mi jego.- Damon Salvatore brat Stefana Salvatora,wampir,173 lata.
- Czarownica
-Tak dokładnie ale jeśli mnie wydasz to posmakujesz co to jest zemsta drogi przyjacielu-uśmiechnęłam się do niego.
- Skoroś taka mądra to gdzie my do jesnej cholery jesteśmy?-zapytał zdenerwowany.
- Jak to gdzie pod szkoła....o cholera.
- No prosz..
- Cicho -uciszyłam go a on po chwili zapytał już szeptem co to ma znaczyć.
-Jesteśmy na terytorium wilkołaków
- To źle bradzo źle moja mała wiedźmo.
Witajcie
Myślę że jakoś szczególnie nie będę się tutaj rozpisywała.A więc co jest najważniejsze mam w tym roku 16 lat urodziłam się na Śląsku dokładniej w Rybniku.Mam na imię...tylko bez chichów ......Beata.Tak tak mam na imię Beata.Ale nie tego złego co by na dobra nie wyszło mam za to fajną ksywkę Bonnie tak a dlaczego?Mam przyjaciółkę z lekką obsesją na punkcie Pamiętników Wampirów więc jak tylko powiedziałam jej jak mam na imię była to mniej więcej taka sytuacja:
JA: cześć
ONA siemka Krysia a ty?
J: Tylko się nie śmiej..Beata.
O: No to od teraz Bonnie
J: Oglądasz pamiętniki Wampirów?
O:No ba a tak w ogóle to pasujesz do Damona
J:Ja o czym ty mówisz?
O:Znaczy nie ty tylko Bonnie no wiesz taka czarownica.
No właśnie zmieniając szkołę zrobiłam coś najlepszego w moim życiu bo to Krys nauczyła mnie jak to mnieć najlepszą przyjaciółkę , którą traktujesz jak siostrę.
Miałam się nie rozpisywać,a wyszło jak zawsze.No czego się spodziewać po tak roztrzepanej osobie jak ja.Ale do rzeczy to nie jest mój pierwszy blog prowadziłam dawno temu bloga o Fedemile z Violetty który był totalnym niewypałem dlatego zamknęłam go i usunęłam.Ostatnio tak pomyślałam że w internecie jest bardzo mało działających blogów o Bonnie i Damonie.No i na spontanie założyłam go i tak oto powstaje ten wpis.
Mam nadzieję że jakoś spodoba wam się to opowiadanie.
Uprzedzam pytanie tytuł wzięłam po obejrzeniu jednego filmiku Tutaj <3
Zapraszam na prolog który pojawi się jeszcze dzisiaj.
JA: cześć
ONA siemka Krysia a ty?
J: Tylko się nie śmiej..Beata.
O: No to od teraz Bonnie
J: Oglądasz pamiętniki Wampirów?
O:No ba a tak w ogóle to pasujesz do Damona
J:Ja o czym ty mówisz?
O:Znaczy nie ty tylko Bonnie no wiesz taka czarownica.
No właśnie zmieniając szkołę zrobiłam coś najlepszego w moim życiu bo to Krys nauczyła mnie jak to mnieć najlepszą przyjaciółkę , którą traktujesz jak siostrę.
Miałam się nie rozpisywać,a wyszło jak zawsze.No czego się spodziewać po tak roztrzepanej osobie jak ja.Ale do rzeczy to nie jest mój pierwszy blog prowadziłam dawno temu bloga o Fedemile z Violetty który był totalnym niewypałem dlatego zamknęłam go i usunęłam.Ostatnio tak pomyślałam że w internecie jest bardzo mało działających blogów o Bonnie i Damonie.No i na spontanie założyłam go i tak oto powstaje ten wpis.
Mam nadzieję że jakoś spodoba wam się to opowiadanie.
Uprzedzam pytanie tytuł wzięłam po obejrzeniu jednego filmiku Tutaj <3
Zapraszam na prolog który pojawi się jeszcze dzisiaj.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
