środa, 2 marca 2016

Prolog

- Cześć-przywitałam się z moją przyjaciółką Caroline.
- No witam witam moją śliczną przyjaciółkę,która jakby choć raz postawiła na spódniczkę lekki obcas czy choć trochę ciemniejszej szminki mogła by mieć każdego-powiedziała śmiejąc się do mnie a po chwili przytulejąc.
- Daj spokój i tak wiem,że nikt na mnie nie spojrzy.
- Tak tak a teraz gadaj co wczora.....OMG popatrz tam-wskazała na zaparkowane czarne sportowe porshe zaś z niego wyszło dwóch kolesi bardzo przystojnych kolesi.Jeden niższy ale nadal wysoki blondyn o zielonych oczach.Drógi wyższy czarne włosy układały się na jego głowie idealnie.Niebieskie niczym ocean oczy patrzyły z dumą przed siebie.Wysportowany równie jak ten pierwszy.Caroline patrzyła na blondyna tak jak na  innego przedtem.
- To ten-powiedziała z uśmiechem na ustach- to ten jedyny-gdybym jej nie znała to bym się śmiała ale jestem jej przyjaciółką wystarczający długo by wiedzieć kiedy jest czegoś w 100 % pewna.Nic jej nie odpowiedziałam tylko skinęłam głową na znak ,że rozumiem.
- No to na co czekasz aż jakaś lafirynda sprzątnie ci go sprzed nosa? No dalej idź zagadaj do niego-ponaglałam przyjaciółkę.
- Zwariowałaś nie jest sam jest z nim ten drugi-pokazała na cholernie przystojnego chłopaka.
- No i w czym problem przed chwilą narzekałaś,że jakbym się postarała to bym każdego miała a o ile mi wiadomo to zawsze masz przy sobie awaryjny strój dla mnie jakby akurat  coś się stało.
- Bonnie Bennett ja nie wieżę w to co słyszę on ci się podoba !-wykrzyknęła uradowana
- O nie nie nie robię to tylko dlatego że masz na blondyna chrapkę i ci muszę pomóc a czarny to tylko dodatek do gry- uśmiechnęłam się i powędrowałamdo mojego samochodu po stój.Caroline cierpliwie czekała aż raczę się pojawić.Nie musiała długo czekać.Po 5 minutach wyszłam ubrana tak:
Na nogach miałam białe niskie conversy.
- I jak - zapytałam obracając się wokół własnej osi.
- Ty ..Ty ...wyglądasz bosko !!!!
- Dziękuję -przytuliłam ją- No to co idziemy?


- Hej chłopaki -rzuciłam radośnie do stojący przy aucie chłopaków.
- No proszę nawet jeszcze nie zdążyłem obadać terenu a tu taka laska do mnie brnie jak mucha do lepu-powiedział  a ja miałam mu ochotę przypierdolić.
- Chciałbyś ale teraz nie o tym mowa doceń moją dobrą duszę i powiedz mi chłopcze co sprowadza cię w me otoczenie-powiedziałam z powagą ale już po chwili tażaliśmy się ze śmiechu.
- A co to przesłuchanie-zapytał z ironią
- Nie to nie daj rękę-wyciągnełam swoją a chłopak niepewnie dał mi jego.- Damon Salvatore brat Stefana Salvatora,wampir,173 lata.
- Czarownica
-Tak dokładnie ale jeśli mnie wydasz to posmakujesz co to jest zemsta drogi przyjacielu-uśmiechnęłam się do niego.
- Skoroś taka mądra to gdzie my do jesnej cholery jesteśmy?-zapytał zdenerwowany.
- Jak to gdzie pod szkoła....o cholera.
- No prosz..
- Cicho -uciszyłam go a on po chwili zapytał już szeptem co to ma znaczyć.
-Jesteśmy na terytorium wilkołaków
- To źle bradzo źle moja mała wiedźmo.


2 komentarze:

  1. Bamon, uwielbiam ten parring ❤
    Coś czuję, że właśnie zdobyłaś czytelniczkę ;)
    Świetnie się zaczyna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję dopiero zaczynam ale mam nadzieję że ci się spodoba zapraszam do czytania rozdział 1 już jutro

      Usuń